30 gru 2010

Jak wybrać gitarę?

W życiu początkującego gitarzysty zawsze zdarza się chwila, w której pragnie on kupić własny instrument. Często sprawa ta staje się sporym problemem, ciężko jest zdecydować się na ten jedyny model, spośród tysięcy dostępnych na rynku. Przedstawiam więc kilka podstawowych wskazówek, które mam nadzieję pomogą podjąć tę jakże ważną decyzję.

Podstawowym kryterium przy wyborze gitary jest jej typ. Gitary możemy podzielić na kilka podstawowych rodzajów: akustyczna, klasyczna i elektryczna. Jednak każdy z tych rodzajów ma swoje wady i zalety. Postaram się opisać te najważniejsze dla początkujących oraz wskazać modele dobre na początek przygody z gitarą.

Gitara klasyczna
Jest to gitara o najprostszej budowie, przez co jest stosunkowo tania. Solidną, dobrze brzmiącą gitarę klasyczną można kupić już za około 300zł. Jej zaletą jest piękne, delikatne brzmienie. W gitarach klasycznych montowane są nylonowe struny, które są znacznie bardziej przyjazne dla miękkich palców początkującego gitarzysty ;) Do wad należy niska głośność, przez co gitara ta nie nadaje się na ogniska lub występy w głośnych pomieszczeniach ze złym nagłośnieniem. Jest to też gitara mało uniwersalna, wykonuje się na niej głównie solowe aranżacje utworów oraz kolędy, głównie przez jej miękkie, mało wyraziste brzmienie. Z tego względu jest to raczej słaby wybór, jeśli ma to być nasza pierwsza, jedyna gitara.

Polecane modele:
Hohner HC-06, Hohner HC-03, Admira Paloma

UWAGA!!! Wystrzegać się wszelkich kolorowych wyrobów gitaropodobnych sprzedawanych na Allegro za nieco ponad stówkę! Równie dobrze możecie tą stówkę spalić, taka "gitara" i tak zwykle nie dociera pocztą w jednym kawałku.

Gitara akustyczna
W przypadku tego typu gitar wydatki zaczynają się od ok. 500zł. W zamian za to dostajemy bardzo uniwersalną gitarę, idealną na ogniska, domowe ćwiczenia oraz wszelkie inne okazje. Jest to typ gitary, na której możemy grać praktycznie wszystkie rodzaje muzyki (oprócz różnych odmian metalu, które ze względu na brzmienie i tempo nie mają racji bytu na gitarze akustycznej). Jest to bardzo głośny rodzaj gitar, co może być zarówno zaletą, gdy chcemy grać przy większej publice, oraz wadą gdy nie chcemy nikomu przeszkadzać swoimi ćwiczeniami. Wadę tę można jednak zniwelować kupując gumową zaślepkę na otwór rezonansowy. Warto też pomyśleć o zakupie gitary elektroakustycznej, czyli gitary akustycznej z wbudowaną elektroniką: przedwzmacniaczem i przetwornikiem. Taki typ gitary umożliwi nam łatwy zapis swoich ćwiczeń i wszelkich pomysłów, jest też znakomitym ułatwieniem, jeśli chcemy grać w przyszłości większe występy. Wadą gitary akustycznej są jej dość duże wymiary, które mogą sprawiać kłopot przy transporcie. Grube, metalowe struny oraz dość wysoka akcja mogą też być sporą przeszkodą dla początkujących gitarzystów, do płynnej gry potrzeba naprawdę dużej siły i wytrzymałości palców.

Polecane: Yamaha F310, Takamine G220, Epiphone AJ100, Samick Kensington D3

Gitara elektryczna
Jeśli chcemy grać mocne, rockowe lub metalowe kawałki, musimy kupić gitarę elektryczną. Jest to najbardziej uniwersalny typ gitary, możemy na niej grać dosłownie wszystko, od muzyki kościelnej po black metal z wnętrza piekieł ;) Niestety, wiąże się to z ogromnymi wydatkami. Porządny sprzęt, który będzie służył nam przez lata kupimy za około 1000zł. Niestety i ta suma może nie wystarczyć na nasz wymarzony model. Do tego dochodzi mnóstwo kosztów związanych z dodatkowym osprzętem potrzebnym do właściwego wykorzystania możliwości „elektryka”. Wzmacniacz, efekty, okablowanie i wszystkie inne gadżety bez których posiadanie gitary elektrycznej po prostu nie ma sensu, to kosmiczny wydatek. Na szczęście możemy go rozłożyć stopniowo i co jakiś czas dokupować jakieś nowe zabawki ;) Obecnie istnieją też alternatywy dla miliona drogich efektów w postaci cyfrowych multiefektów lub wzmacniaczy z wbudowanymi efektami. Wciąż są to jednak ogromne wydatki w porównaniu z gitarą akustyczną lub klasyczną. Jeśli zdecydujemy się na gitarę elektryczną, będziemy mieli bardzo uniwersalny sprzęt, który wymaga jednak dostępu do prądu, co dyskwalifikuje go w niektórych sytuacjach. Gitary elektryczne są też bardzo ciężkie, co przy grze na stojąco może mieć bardzo zły wpływ na kręgosłup dziecka. W przypadku gitary elektrycznej bardzo dużym problemem może być też wybór konkretnego modelu, z powodu ogromnej różnorodności.

Polecane: Squier seria Affinity, Samick AV3, Cort X2, Epiphone G400, Epiphone LP100,

Nowa czy używana?
Ważną sprawą przy kupnie gitary są też jej koszty. Dlatego warto rozważyć kupno gitary używanej. Możemy przy tym skorzystać z serwisów aukcyjnych, for internetowych, lub po prostu poszukać okazji wśród znajomych gitarzystów  Przy kupnie gitary używanej musimy jednak bardzo uważać, najlepiej skonsultować to zawsze z innym, doświadczonym gitarzystą, nie możemy też kupować w ciemno, nie oglądając dokładnych zdjęć instrumentu. Niestety czasem żadne zdjęcie nie ukaże ukrytej wady jak wypaczony gryf. Najlepiej jeżeli przed zakupem będziemy mogli przetestować gitarę z osobą o większym doświadczeniu. Wadą tej opcji jest to, że nie możemy się zżyć z gitarą używaną w takim stopniu jak z nową gitarą prosto z salonu.

Jaki wybrać model?
To może być bardzo trudna kwestia. Każda gitara różni się wyglądem, brzmieniem, możliwościami i oczywiście ceną. W przypadku gitary elektrycznej powinniśmy wybrać podobny kształt do gitary używanej przez naszego idola. W przypadku pozostałych rodzajów gitar sprawa jest nieco prostsza. Najłatwiej jest zdecydować się na konkretny model udając się do pobliskiego sklepu muzycznego. Być może znajdzie się tam model, w którym po prostu zakochamy się od pierwszego wejrzenia ;) W przeciwnym wypadku powinniśmy poprosić o radę sprzedawcę. Po wybraniu kilku modeli musimy zwrócić uwagę na brzmienie, wygodę gry oraz wygląd. Jest to dość ważna kwestia, bo na gitarze która nam się podoba, będziemy o wiele chętniej ćwiczyć 

Sklepy stacjonarne czy internetowe?
Kupując w sklepach internetowych mamy szansę zaoszczędzić nawet kilkaset złotych. Ryzykujemy jednak, że gitara ulegnie uszkodzeniu podczas transportu, lub że trafimy na jakiś wybrakowany egzemplarz. Jest to szczególnie ryzykowne, gdy nigdy nie słyszeliśmy danego modelu gitary i nie mamy pojęcia jakie jest jego brzmienie, możemy się po prostu ogromnie rozczarować. Warto jest choćby obejrzeć podobny model w sklepie muzycznym i dopiero później zdecydować się na kupno przez internet.

Zestawy dla początkujących
Buszując po sklepach internetowych lub krążąc po sklepach muzycznych na pewno natkniemy się na specjalne "zestawy dla początkujących". Nie dajmy się na to nabrać. Gitary oferowane w takich zestawach zwykle do niczego się nie nadają, a oferowane dodatki są bardzo słabej jakości i są zwykle równie bezużyteczne. Lepiej za tę samą cenę kupić solidniejszą gitarę i dokupować akcesoria w miarę potrzeb. Na dobrą sprawę do gitary akustycznej na początek wystarczy kilka kostek różnej grubości a do elektrycznej wzmacniacz i pasek.

Jako podsumowanie kilka najważniejszych porad przed zakupem:
1. Uwaga na tanie, chińskie gitarki bez nazwy.
2. Zestawy dla początkujących = strata kasy.
3. Przed zakupem należy obejrzeć gitarę i sprawdzić wygodę gry i brzmienie.
4. Warto wybrać się do sklepu z kimś bardziej doświadczonym.
5. Zakupy w sklepach internetowych to ostateczność.

8 gru 2010

30. rocznica śmierci Johna Lennona

To już 30 lat minęło od chwili, gdy ten legendarny artysta został zastrzelony przed swoim domem. Jeśli nigdy nie słyszałeś takich utworów jak "Imagine", "Instant Karma", czy "Stand By Me" to czas nadrobić zaległości!

Recenzja płyty Michael Jackson - Michael

Od czasu śmierci Króla Popu minęło już trochę czasu. Wytwórnie płytowe nie przestają jednak wykorzystywać jego popularności do zbijania fortuny na kolejnych gadżetach z wizerunkiem Michaela. Teraz zdecydowano się jednak pójść o krok dalej - wydano płytę z materiałami zarejestrowanymi w czasie życia artysty. Zawsze jestem bardzo przeciwny tego typu działaniom, tak jest i tym razem. Dlaczego? Zapraszam do dalszej lektury ;)

Płyta została ukazana w całości przedpremierowo na stronie profilu Michaela na FaceBooku. Dlatego nie mogę z czystym sumieniem opisywać wrażeń dźwiękowych, choć muszę przyznać, że jakość dźwięku sprawia całkiem dobre wrażenie już na tym etapie. Na oryginalnej płycie CD będzie z pewnością o wiele lepiej.

Płyta zaczyna się duetem z Akonem - "Hold My Hand". Fani zapewne znają tę piosenkę już od paru lat, ponieważ wyciekła ona w swej ówczesnej postaci do sieci ;)Pomimo tego, iż to chyba najbardziej chwytliwy utwór z całej płyty i tu mam parę uwag. Nie wiem czemu głos Akona tak bardzo kryje głos Michaela w refrenie i całej części utworu po pierwszej zwrotce Michaela, niezbyt mi się podoba to połączenie, choć sama piosenka naprawdę wpada w ucho.

Dalej następuje seria trzech w każdym aspekcie przeciętnych utworów, czyli: "Hollywood Tonight", "Keep Your Head Up" i "(I Like) The Way You Love Me". Przy czym zaznaczyć należy, że ten ostatni utwór to koszmarny gniot nie tylko biorąc pod uwagę wysokie standardy MJ'a, ale całego dzisiejszego rynku muzycznego. Pozostałe utwory są nawet znośne, w każdym można doszukać się jakichś pozytywnych aspektów, lecz w każdym brakuje tego "wykopu" który towarzyszył wszystkim hitom Jacksona.

Po tej chwili nudy otrzymujemy całkiem ciekawy "kąsek" jakim jest utwór Monster nagrany z 50 Centem. Chwytliwy refren, świetny rytm i genialny wokal Michaela. Tego właśnie oczekiwałem po utworach jakie miały znaleźć się na tej płycie. Dodatkowo mamy rapowaną zwrotkę od 50 Centa, która zdecydowanie urozmaica utwór.

Tu znów następuje przerywnik na totalną porażkę, jaką jest utwór "Best Of Joy". Co tu pisać, przykro mi, że usłyszałem tę piosenkę...

Kolejny utwór to "Breaking News" o którym było głośno już w chwili ukazania się krótkiego teasera teledysku. Krążą pogłoski, że to wcale nie jest głos Michaela i momentami rzeczywiście można odnieść takie wrażenie. Sama piosenka, lansowana na hit, jest raczej przeciętna nawet na tle tego albumu. Mało ciekawy beat i trochę zbyt monotonny refren. Na uwagę zasługuje tekst piosenki opisujący uczucia Michaela na temat informacji umieszczanych o nim w mass-mediach.

"(I Can't Make It) Another Day" to utwór o najcięższym brzmieniu na tej płycie. Zawdzięczamy go perkusji Dave'a Grohl'a oraz wokalowi i gitarze Lenny'ego Kravitz'a. W tym utworze również brakuje iskry geniuszu Jacksona, refren jest całkiem niezły ale w zwrotkach niestety brakuje jakiegoś porywającego riffu na gitarze jak w "Black & White" i wielu innych utworach MJ'a.

Oklaski i krzyki widowni oraz solo na saksofonie wprowadzają nas do kolejnego utworu - "Behind the Mask". To moim zdaniem jeden z mocniejszych punktów tego albumu. Irytują mnie zdecydowanie zbyt głośne chórki "piszczane" przez Michaela w refrenie. Więcej zarzutów do tej piosenki nie mam ;) Świetnie wypadają natomiast fragmenty śpiewane przez syntezator, dają tej piosence specyficzny klimat złotej ery muzyki pop :) Saksofon pojawiający się ponownie w dalszej części utworu jest właśnie takim charakterystycznym elementem, którego brakowało mi w pozostałych piosenkach. Nie pozwala się nudzić, urozmaica całą kompozycję. Zdecydowanie utwór godny uwagi.

Album zamyka spokojna ballada "Much Too Soon". Michael śpiewa tu delikatnie do akompaniamentu instrumentów smyczkowych, gitary klasycznej, akordeonu i harmonijki ustnej. Nie mam absolutnie żadnycg uwag krtyczynych do tej krótkiej ballady. Jest to wymarzone zamknięcie albumu muzycznego. Pojawia się nawet krótkie, ale zarazem bardzo harmonijne solo na gitarze klasycznej. Cudowna atmosfera w jaką wprowadza ciepłe brzmienie instrumentów i spokojny głos Jacksona to pierwszy cios w serce słuchaczy. Drugim ciosem, który zdecydowanie zasmuci wszystkich fanów Michaela są słowa zaśpiewane a capella "I guess I learned my lesson much too soon." które w dobitny sposób przypominają nam o śmierci Króla Popu i pozostawiają nas z ciszą, która towarzyszy końcowi płyty... oraz z dziwnym poczuciem niesmaku.

Cały album trwa około 42 minut, lecz gdyby zostawić jedynie fragmenty choć troszkę godne uwagi, to z trudem otrzymalibyśmy kwadrans porządnej muzyki. Większość utworów zaprezentowanych na płycie "Michael" jest naprawdę słaba. Po tego typu płycie oczekiwałbym godnego materiału, który w doskonały sposób podsumowałby i zakończył dorobek artystyczny doskonałego artysty jakim był Michael Jackson. Niestety jest zupełnie inaczej. Tłumy ludzi, którzy zapłacą niemałą sumę pieniędzy za najnowszy album sygnowany nazwiskiem Michaela Jacksona (podkreślam to, ponieważ jestem pewien, że MJ nie dopuściłby do ukazania się tak słabego materiału podpisanego jego nazwiskiem) mają prawo czuć się zawiedzione po wysłuchaniu przygotowanych dla nich utworów. Niestety, album "Michael" to zdecydowanie plama w biografii artysty. W ogólnych kryteriach ocena jaką wystawiłbym tej płycie to 6/10, lecz w standardach Jacksona ten album zasługuje najwyżej na 2/10, za klimatyczne zakończenie.